poniedziałek, 14 marca 2016

,,Nigdy nie będziesz szedł sam"





    Odkąd Borussie Dortmund przejął Thomas Tuchel, ta znowu zaczęła grać niezwykle atrakcyjny dla oka, ale przede wszystkim skuteczny futbol. Futbol, jakiego brakowało u schyłku kadencji Jurgena Kloppa.
   Wczoraj BVB bez problemów rozprawiło się z FSV Mainz, jednak kibicie nie mieli ochoty do celebrowania bramek Reusa i Kagawy. Wszystko to przez tragedię jaka miała miejsce na trybunach Signal Iduna Park. Podczas pierwszej połowy spotkania jeden z kibiców żółto-czarnych zmarł na zawał serca.
    Kibicie drużyny Tuchela pokazali, że hasło z którym na co dzień się identyfikują ( ,,Echte Liebe" - ,,Prawdziwa Miłość") nie wzięło się z przypadku. Sympatycy klubu z Zagłębia Ruhry wykazali się niezwykłym szacunkiem, zaprzestając dopingu w drugiej połowie spotkania. To nie było jednak wszystko.. W doliczonym czasie gry jak i po ostatnim gwizdku prowadzącego ten mecz Dennisa Aytekina, 81 359 widzów odśpiewało słynne ,,You will never walk alone". Trzeba przyznać, że zrobili to w sposób wyjątkowy i zapierający dech w piersiach. Południowa trybuna, gdzie ponad 27 tysięcy najbardziej zagorzałych fanatyków BVB, utworzyła żółto-czarny mur i z całych sił oddawała hołd zmarłemu przyjacielowi..

 Sami zobaczcie, coś wspaniałego:





Kiedy idziesz poprzez burzę
Trzymaj głowę swą wysoko
I nie bój się ciemności...
Na końcu tej burzy
Jest złote niebo
I słodka, srebrna piosenka skowronka

Więc idź, poprzez wiatr
Więc idź, poprzez deszcz
Nawet gdy twoje marzenia zostaną zniszczone
i rozwiane...
Dalej krocz, dalej krocz
z nadzieją w swym sercu
Bo nigdy nie będziesz szedł sam
Nigdy nie będziesz szedł sam

    
   Słowa tej piosenki zawsze były,są i będą wyjątkowe. Nieważne czy odśpiewają je sympatycy Liverpoolu ( dla których piosenka ta jest oficjalnym hymnem klubu ), BVB, czy też innej drużyny.. W takich chwilach jak te, które zdarzyły się wczoraj w Dortmundzie, odśpiewanie tych słów to coś więcej niż oddanie hołdu zmarłemu, to pokazanie, ,,że nigdy nie będzie szedł sam". Nie istotne staje się wtedy, czy nadal przemierza po naszej planecie, czy spaceruje gdzieś tam po drugiej stronie... Zawsze będzie mieć wsparcie. 
                                                 

sobota, 12 marca 2016

To jeszcze Ligue 1 czy już Ligue PSG ?




   W angielskiej Premier League walka o tytuł mistrzowski pasjonuje każdego fana futbolu. Sensacyjnym liderem jest rewelacja sezonu - Leicester City, który przed każdym spotkaniem czuje na plecach oddech goniącego ich peletonu - Tottenhamu, Arsenalu i Manchesteru City. We Włoszech obserwujemy fantastyczny pojedynek dwóch ekip, objawienia sezonu - Napoli i obrońcy tytułu - Juventusu. Patrząc na postawę obu drużyn spodziewam się, że losy ,,Scudetto" rozstrzygną się dopiero w ostatnich kolejkach sezonu. Za naszą zachodnią granicą Borussia Dortmund nie daje za wygraną pewniakowi do tytuł jakim przed sezonem był oczywiście monachijski Bayern. Dortmundczycy zgarniając komplet punktów praktycznie tydzień w tydzień, zmuszają ekipę Guardioli do zachowania koncentracji aż do ostatnich gier. Co prawda w hiszpańskiej Primera Division, Barcelona odskoczyła rywalom z Madrytu na kolejno 8 i 12 punktów, jednak to i tak nic w porównaniu z tym co dzieje się we francuskiej Ligue 1..

  Wystarczy rzucić okiem na poniższy obrazek, by zrozumieć jak PSG odjechało całej lidze..


Wracając jeszcze na chwilę do topowych europejskich lig. Przewaga punktowa między liderem, a drugą drużyną prezentuje się następująco:

  • Anglia - 5 pkt
  • Hiszpania - 8 pkt
  • Niemcy - 5 pkt
  • Włochy - 3 pkt 

 Różnica PSG nad drugim AS Monaco wynosi 22 punkty.. DWADZIEŚCIA DWA !
To dokładnie tyle samo co 18ste ( znajdujące się w strefie spadkowej ) GFC Ajaccio traci do wicelidera z Monako.. Coś niebywałego ! Co więcej, jeśli Paris Saint Germain pokona jutro ostatnie w tabeli Troyes, zapewni sobie.. tak, to jest to nie pomyłka - Mistrzostwo Francji. Przewaga jaką osiągną wtedy piłkarze Laurenta Blanc'a pozwoli im przegrać wszystkie osiem ostatnich spotkań - nie tracąc pozycji lidera. W połowie Marca, na 8 kolejek przed końcem rozgrywek losy tytułu zostaną przesądzone, nie przypominamy sobie takiej sytuacji, nawet gdy sięgniemy myślami daleko wstecz.

  Dobrze wiemy jednak, że dla obrzydliwie bogatych właścicieli klubu ze stolicy Francji, mistrzostwo to po prostu najzwyklejszy obowiązek, który co rok trzeba spełnić. Odkąd w maju 2011 roku, katarscy szejkowie wykupili 70% akcji w klubie i wyłożyli gigantyczne pieniądze na zakup nowych zawodników, PSG zdominowało ligę. Tegoroczna patera będzie już czwartą z rzędu, więc tym razem w Paryżu liczą na coś więcej.. na sukces w Champions League. Po wyeliminowaniu Chelsea apetyty na Puchar Mistrzów wzrosły jeszcze bardziej. Zlatan Ibrahimovic i spółka mogą skupić się już wyłącznie na tych elitarnych rozgrywkach, choć nie odpuszczą na pewno Pucharu Francji i Pucharu Ligi, gdzie jak do tej pory dotarli kolejno do półfinału ( vs. Lorient ) i finału ( vs. Lille ).

  Tak jak cała drużyna PSG zdominowała swoje krajowe podwórko, tak i największa gwiazda ich zespołu - Zlatan Ibrahimovic zdominował indywidualne klasyfikacje. Z 23 trafieniami na koncie wyprzedza drugiego w zestawieniu najlepszych strzelców Michyiego Batshuayia o 10 goli. Jakby tego było mało jest również współliderem rankingu najlepszych asystentów. Zlatan jako jedyny zawodnik w całej lidze zaliczył ( charakterystyczne dla języka koszykarskiego ) ,,double-double", dorzucając do 23 trafień 10 asyst. Inny piłkarz, który najpewniej niedługo również będzie mógł pochwalić się takim osiągnięciem, jest jego kolega z zespołu, argentyński skrzydłowy - Angel Di Maria legitymujący się bilansem 9 goli , 10 asyst.

 Paryżanie dowodzeni przez Blanca stali się prawdziwym potworem, którego na francuskich boiska boi się każdy rywal. Bez znaczenia czy jest to wybitny kilka lat temu Lyon czy stacjonujące na Korsyce - Ajaccio. PSG, aby osiągnąć tak bardzo upragniony status drużyny wybitnej i najlepszej w Europie potrzebuje już tylko jednego - triumfu w Lidze Mistrzów. Słowo ,,tylko" nie oddaje jednak trudu jaki będą musieli przejść piłkarze z Paryża.. Chelsea to tylko przystanek, a na dalszej drodze czekają Real, Bayern i nieprawdopodobna w tym sezonie FC Barcelona.
 
Edit : Jak pieczętować tytuł, to właśnie w taki sposób.. Troyes 0:9 PSG :)

niedziela, 6 marca 2016

Tajemnica sukcesów Leicester City w dwóch słowach - N'Golo Kanté



  6 Marca 2016 roku.. Po 29 kolejkach najbardziej ekscytującej piłkarskiej ligi starego kontynentu na czele stawki z 5-punktową przewagą nad grupą pościgową znajduje się - Leicester City.. Drużyna, która rok temu w tym samym czasie okupowała dno tabeli, a najwierniejsi fajni zaczynali tracić nadzieję na utrzymanie.

  Wszystko zmieniło się jednak, gdy 13 Lipca 2015 roku, stery w klubie przejął 64 letni Włoch - Claudio Ranieri. Wszczepił on w piłkarzy wolę walki, wiarę w możliwość osiągnięcia sukcesów. Z grupy solidnych rzemieślników stworzył prawdziwy dream team, który kupił serca kibiców w Anglii jak i całym świecie.

  Wszyscy zachwycają się magicznym duetem, który co chwila rozmontowuję kolejną defensywę ligowych rywali. Ryiad Mahrez i Jamie Vardy to piłkarze, których już dziś możemy określić gwiazdami światowego futbolu. Bez tej dwójki sukces Lisów nie byłby możliwy - to oczywiste. Jednak uważam, że kluczową rolę w układance Ranieriego odgrywa urodzony 29 Marca 1991 w Paryżu, czarnoskóry defensywny pomocnik - N'Golo Kanté.

 Swoją dorosłą karierę Kanté rozpoczął w klubie US Boulogne gdzie przez dwa sezony rozegrał 38 spotkan na poziomie Ligue 2. Następnie przeniósł się do SM Cean, gdzie po roku gry na zapleczu, wywalczył wraz z drużyną awans do najwyższej klasy rozgrywkowej we Francji. Po świetny sezonie w Ligue 1 gdzie zagrał w 37 spotkaniach strzelając 2 bramki, zainteresował się nim angielski kopciuszek.

 3 sierpnia 2015 roku dołączył za niemała kwotę, bo około 8 milionów euro do drużyny z King Power Stadium. Tutaj jego kariera wprost eksplodowała! Kanté do tej pory rozegrał 28 meczów, spędzając na boisku 2220 minut. Zdominował on całą Premier League pod względem przechwytów piłki, notując średnio 4.1 czystych odbiorów na mecz. Notuje on 82% skutecznych podań, mimo że nigdy nie wybiera najprostszych rozwiązań, starając się przyspieszyć grę ryzykownym podaniem w kierunku napastników. Niewiarygodny jest fakt, że w tym mierzącym ledwie 169 cm wzrostu zawodniku drzemie taka energia. W każdym meczu oddaję on całe serce dla drużyny, walcząc, biegając i gryząc przysłowiową ,,trawę" przez pełne 90 minut. Bez niego środek pola Leicester mocno cierpi co było widać w meczu z West Bromwich Albion, w którym z powodu lekkiego urazu Kanté zagrać nie mógł.



 Francuz zawsze daje z siebie 100%, jednak ( co jeszcze bardziej podkreśla jego wybitność ) swoje najlepsze mecze zagrał nie z Watfordem, Crystal Palace czy Sunderlandem a z drużynami, z którymi Leicester bezpośrednio bije się o mistrzostwo.. Arsenalem, Manchesterem City. Eksperci i dziennikarze twierdzą, że tworzy on ,, jednoosobową linie pomocy", łatając wszystkie dziury, wyłuskując futbolówki rywalom i przechwytując wszystkie bezpańskie piłki w centralnej części boiska. Komentatorzy porównują go do wybitnego reprezentanta Francji, piłkarza londyńskiej Chelsea i madryckiego Realu - Claude Makélélé. Ten sam wzrost, podobna budowa ciała i poruszanie się po boisku.. Kanté ma wszystko by pójść w ślady swojego rodaka i przeżyć równie wspaniałą karierę jak on. 

 Licznik występów w reprezentacji Francji u N'Golo na razie wynosi 0. Jednak uważam, że swoją formą w przeciągu całego sezonu przekona do siebie Didier Deschampsa, a ten powoła go na Mistrzostwa Europy, których jak wiemy Francja jest gospodarzem. Druga linia francuzów utworzona z wysokiego, silnego Paula Pogby i niezwykle zwrotnego i nieustępliwego Kanté. Kto wie czy nie był by to klucz do sukcesu gospodarzy?

 Wybiegnijmy trochę w przyszłość.. mistrzostwo Anglii z Leicester City i sukces z reprezentacją Francji na Mistrzostwach Europy rozgrywanych na ich terenie. N'Golo Kanté w jeden sezon może osiągnąć coś, co przez ponad 20 lat pięknej kariery nie udało się chociażby Stevenowi Gerrardowi jak i wielu innym wybitnym piłkarzom.. Powodzenia N'Golo, tego Ci życzę !