Odkąd Borussie Dortmund przejął Thomas Tuchel, ta znowu zaczęła grać niezwykle atrakcyjny dla oka, ale przede wszystkim skuteczny futbol. Futbol, jakiego brakowało u schyłku kadencji Jurgena Kloppa.
Wczoraj BVB bez problemów rozprawiło się z FSV Mainz, jednak kibicie nie mieli ochoty do celebrowania bramek Reusa i Kagawy. Wszystko to przez tragedię jaka miała miejsce na trybunach Signal Iduna Park. Podczas pierwszej połowy spotkania jeden z kibiców żółto-czarnych zmarł na zawał serca.
Kibicie drużyny Tuchela pokazali, że hasło z którym na co dzień się identyfikują ( ,,Echte Liebe" - ,,Prawdziwa Miłość") nie wzięło się z przypadku. Sympatycy klubu z Zagłębia Ruhry wykazali się niezwykłym szacunkiem, zaprzestając dopingu w drugiej połowie spotkania. To nie było jednak wszystko.. W doliczonym czasie gry jak i po ostatnim gwizdku prowadzącego ten mecz Dennisa Aytekina, 81 359 widzów odśpiewało słynne ,,You will never walk alone". Trzeba przyznać, że zrobili to w sposób wyjątkowy i zapierający dech w piersiach. Południowa trybuna, gdzie ponad 27 tysięcy najbardziej zagorzałych fanatyków BVB, utworzyła żółto-czarny mur i z całych sił oddawała hołd zmarłemu przyjacielowi..
Sami zobaczcie, coś wspaniałego:
Kiedy idziesz poprzez burzę
Trzymaj głowę swą wysoko
I nie bój się ciemności...
Na końcu tej burzy
Jest złote niebo
I słodka, srebrna piosenka skowronka
Więc idź, poprzez wiatr
Więc idź, poprzez deszcz
Nawet gdy twoje marzenia zostaną zniszczone
i rozwiane...
Dalej krocz, dalej krocz
z nadzieją w swym sercu
Bo nigdy nie będziesz szedł sam
Nigdy nie będziesz szedł sam
Słowa tej piosenki zawsze były,są i będą wyjątkowe. Nieważne czy odśpiewają je sympatycy Liverpoolu ( dla których piosenka ta jest oficjalnym hymnem klubu ), BVB, czy też innej drużyny.. W takich chwilach jak te, które zdarzyły się wczoraj w Dortmundzie, odśpiewanie tych słów to coś więcej niż oddanie hołdu zmarłemu, to pokazanie, ,,że nigdy nie będzie szedł sam". Nie istotne staje się wtedy, czy nadal przemierza po naszej planecie, czy spaceruje gdzieś tam po drugiej stronie... Zawsze będzie mieć wsparcie.
