poniedziałek, 5 września 2016

Stałe fragmenty tygodnia #2 ( 29.08.16 - 04.09.16 )

Wydarzenie Tygodnia : Start Eliminacji  do Mundialu w Rosji

 Ruszyły Eliminacje do FIFA WORLD CUP 2018. Zaledwie 32 wolne miejsca, a kolejka po bilety do Rosji naprawdę bardzo długa. Najpierw boje na terenach Ameryki Południowej, następnie Azji, Ameryki Północnej i Centralnej, aż wreszcie wystartowały eliminacje strefy europejskiej. Wrześniowe terminy spotkań reprezentacyjnych to oznaka, że piłkarski sezon 2016/2017 ruszył pełną parą.

Znalezione obrazy dla zapytania eliminacje mundial 2018

Rozczarowanie Tygodnia : Druga połowa Polaków w Astanie

 Gorący teren, nieobliczalna sztuczna murawa, rywal z niskiej półki, lecz potrafiący napsuć krwi faworytom. Polska miała dziś za zadanie potwierdzić klasę, jaką pokazała nieco ponad 2 miesiące temu we Francji i na dużym spokoju poradzić sobie z wcześniej wymienionymi zagrożeniami. Tak właśnie było.. Niestety tylko do 35 minuty. Kuba do Kapustki, potem pewnie wykonany karny przez Lewego. Wydawało się, że jest po meczu i chyba dokładnie tak samo pomyśleli podopieczni Nawałki. Pierwszy kwadrans po zmianie stron, to katastrofalna gra z tyłu, strata dwóch goli i brak pomysłu na strzelenie trzeciej, zwycięskiej bramki. Obyśmy owe rozczarowanie czuli tylko po pierwszej, a nie ostatniej kolejce eliminacji.


Wniosek Tygodnia : Czas wrócić do obrony z Euro

 Zostańmy jeszcze na moment przy naszej reprezentacji, a konkretnie formacji obronnej. Tam, w porównaniu ze składem delegowanym przez Adama Nawałkę podczas Euro, zobaczyliśmy dwie korekty. Maciej Rybus nie przekonał zbytnio z przodu, a w defensywie maczał palce przy utracie obu goli. Natomiast Salamon, który pierwszy raz od dawna znalazł się w wyjściowej jedenastce na mecz o punkty, grał nerwowo, kilkukrotnie zgubił krycie, za łatwo przegrywał pojedynki jeden na jeden. Po dwóch golach Kazachów większość z nas zatęskniła za nieustępliwymi, grającymi twardo i bezkompromisowo Pazdanem i Jędrzejczykiem.

Wtopa tygodnia : Transfer Grosickiego

 Wymarzona liga angielska, 8 milionów euro na stole, samolot z kursem na Wyspy Brytyjskie. Wydawało się niemal przesądzone, że Kamil Grosicki ostatniego dnia okienka transferowego zmieni francuskie Rennes na beniaminka Premier League - Burnley. Co spowodowało więc, że transakcja na zaledwie godzinę przed zamknięciem okna nie doszła do skutku? Uparci Francuzi, którzy stale podbijali cenę za Kamila? Nie do końca przekonująca oferta kontraktowa? Czy może grono ludzi, którym bardziej niż na spełnieniu marzeń ,,Turbo", zależało na własnych zyskach? Tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Pozostaje trzymać kciuki za Kamila, który na domiar złego, z powodu drobnego urazu nie mógł pomóc kolegą w Astanie. Oby powiedzenie, że ,,z niewolnika nie ma pracownika" nie znalazło potwierdzenia, a sam Grosik rozegrał dobrą rundę w Rennes.

Znalezione obrazy dla zapytania grosicki burnley


Film tygodnia : ,,Chcę więcej" w reżyserii Łączy nas Piłka

 Tutaj nie ma co pisać. To trzeba po prostu zobaczyć !

 http://www.laczynaspilka.pl/reprezentacja/reprezentacja-a/tylko-u-nas-premiera-filmu-chce-wiecej-zapraszamy1

Wygrani Tygodnia : Legia Warszawa

Zamiana Igora Lewczuka na sprawdzonego w polskiej lidze Jakuba Czerwińskiego i 500 tysięcy Euro w gotówce. Ponadto pozyskanie młodego skrzydłowego z Gruzji, legitymującego się świetnymi statystykami w lidze holenderskiej. Wreszcie, utrzymanie w klubie Michała Pazdana. Ostatnie dni sierpnia Bogusław Leśnodorski rozegrał na piątkę z plusem. Teraz nie pozostaję nic innego jak mieć nadzieję, że sukcesy z gabinetów prezesów, przeniosą się na murawę.

Znalezione obrazy dla zapytania qazaishvili legia

Piłkarz Tygodnia : Thomas Muller ( Niemcy )

 Spokojne, w pełni kontrolowane, przypieczętowane trzy bramkowym zwycięstwem spotkanie. Tak oto reprezentacja Niemiec, rozpoczyna marsz po udział w kolejnym Mundialu. Piłkarz meczu ? Autor 2 bramek oraz asysty - Thomas Muller. Za tydzień 27 urodziny a Thomas na dzień dzisiejszy w kadrze strzelił 34 bramki w 79 spotkaniach. Niebywała statystka.


Bramka Tygodnia : Fiodor Cernych ( Litwa )

 Znany polskim kibicom, napastnik Jagielloni Białystok popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu, które otworzyło wynik spotkanie między Litwą a Słowenią. Cernych, nie może cieszyć się jednak w pełni ze swojego pięknego strzału, a to dlatego, że Litwini ostatecznie stracili zwycięstwo w 93 minucie meczu.


( bramka Cernycha od 0:05 )

Komentarz ( tweet ) Tygodnia :




niedziela, 28 sierpnia 2016

Stałe fragmenty tygodnia #1 ( 22.08.16 - 28.08.16 )





 Wydarzenie tygodnia : Awans Legii do Champions League


  21 lat czekaliśmy, aż polski zespół ponownie zakwalifikuje się do elitarnego grona najlepszych drużyn Europy. Trzeba przyznać jednak wprost, około 80% tego awansu to zasługa niesamowicie szczęśliwego losowania, zaś pozostałe 20%, to efekt przeciętnej, momentami bardzo słabej ( lecz mimo wszystko wystarczającej na niżej notowanych przeciwników ) gry Legionistów.
   Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona. Pod względem sportowym - każdy wywalczony punkt, a nawet strzelona bramka będzie ogromnym sukcesem. Pod względem marketingowym - lepiej trafić się właściwie nie dało. Każdy mecz na Łazienkowskiej będzie futbolowym świętem. Real, który w Polsce ma kibiców pewnie nie mniej niż Legia, do tego BVB, nadal uwielbiana w naszym kraju, mimo tego, że z wielkiego żółto-czarnego trio został już sam Łukasz Piszczek. Nam kibicom nie pozostaje nic innego jak cieszyć oczy widokiem Ronaldo, Bale'a, Aubameyanga czy Reusa, bo na korzystny wynik, powiedzmy szczerze - liczyć nie wypada.



    Widowisko tygodnia : Napoli 4:2 Milan


   Pojedynek dwóch włoskich gigantów, sześć bramek, w tym przynajmniej dwie naprawdę bardzo efektowne, zwroty akcji, kuriozalny gol samobójczy, temperatura meczu, jedenaście żółtych, dwie czerwone kartki. Do tego na boisku dwóch Polaków, w tym jeden występujący w istnie oskarowej roli. Czego chcieć więcej ? Może jedynie hat-tricka Arka.



    Drużyna tygodnia : Las Palmas


W zeszłym sezonie bardzo dobre 11 miejsce w hiszpańskiej La Liga. Podczas letniego okienka transferowego kilka ciekawych nabytków, w tym Kevin-Prince Boateng kreowany na nową gwiazdę drużyny. Pierwsze dwie kolejki sezonu 2016/2017 ? Wyjazdowe zwycięstwo  4-2 po świetnym meczu z Valencią, a na zakończenie tygodnia rozstrzelanie 5-1 Granady. Dwa mecze, komplet punktów, pierwsze miejsce w tabeli i dziewięć strzelonych goli. Drużyna tygodnia wypisz wymaluj.

    Niespodzianka tygodnia : Leganes


  Pozostajemy na półwyspie Iberyjskim, gdzie cudów na początku sezonu La Liga dokonuje niejaki Club Deportivo Leganés, S.A.D. Beniaminek, który w tym roku debiutuje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii, najpierw w pierwszej kolejce rozprawił się z Celtą Vigo na wyjeździe, by potem na swoim mogącym pomieścić 10 tysięcy widzów ,,stadioniku", zatrzymać ubiegłorocznego finalistę LM - Atletico Madryt. Co więcej, Leganes to jedyna drużyna w lidze, która po dwóch kolejkach nie straciła jeszcze gola. Nieźle jak na kompletnych żółtodziobów na tym szczeblu rozgrywek.


    Blamaż tygodnia : Ajax Amsterdam


   Holendrzy, pozbawieni swojej najskuteczniejszej strzelby - Arka Milika, w fazie play-off el. do LM podejmowali FK Rostov. Kibice Ajaxu narzekali na swoich graczy, gdy Ci jedynie zremisowali 1:1 na Amsterdam Arenie. Nikt z nich nie spodziewał się jednak, że tydzień później w Rosji, ich zespół w 66 minucie będzie przegrywał już 4:0, by ostatecznie strzelić jedynie honorową bramkę na otarcie łez. Sensacyjny vice mistrz Rosji z zeszłego sezonu, nie pozostawił złudzeń, komu awans ten należał się bardziej. Ajax ? Ajax potwierdza jedynie, że poziom ligi holenderskiej z roku na rok maleje,a dominacja PSV zaczyna być coraz bardziej zauważalna.



Piłkarz tygodnia : Raffael ( Borussia Mönchengladbach )


  Środowy mecz, którego stawką był awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, bardziej niż rywalizacje Gladbach - Young Boys Berno przypomniał pojedynek Raffael - T. Hazard ( tak, młodszy brat Edena ) . Niemcy pokonali Szwajcarów 6:1, a bezpośredni pojedynek wygrał Brazylijczyk, który do hat-tricka dołożył dwie asysty. Ostatnie trzy sezony tego piłkarza w Bundeslidze to kolejno : 15,13,12 bramek. Gdyby nie wiek ( 31 lat ), już dawno nosił by koszulkę Bayernu bądź BVB. Chłopak, ma w sobie ten charakterystyczny brazylijski luz, z dodatkiem niemieckiej, chirurgicznej precyzji.



Polski piłkarz tygodnia : Arkadiusz Milik ( SC Napoli )


  Tak, wiem ! Robert Lewandowski z przytupem rozpoczął nowy sezon Bundesligi. Trzy gole wbite Werderowi i start z pole position w wyścigu o drugą z rzędu koronę króla strzelców. To jednak Arek Milik jest polskim bohaterem tygodnia. Pierwszy raz w wyjściowej jedenastce, pierwszy raz na Stadio San Paolo w Neapolu i od razu przeciwko Milanowi. Dobitka do pustaka, główka po rożnym i 2:0 do przerwy dla Napoli. Dzień Dobry, nazywam się Arkadiusz Milik i przyszedłem po to, abyście zapomnieli o niejakim Gonzalo Higuainie. 



Bramka tygodnia : Robbie Benson ( Dundalk )


Sensational goal !!! Tak krzyknęli pewni wszyscy angielskojęzyczni komentatorzy prowadzący relacje z boju Legii o LM. Co tu dużo mówić ? Perfekcyjna bomba z powietrza. Malarz nawet gdyby był Pablo Piccasem czy innym Salvadorem Dali, zmuszony byłby do obserwowania jak piłka rozrywa jego bramkarskie płótno.


Komentarz ( tweet ) tygodnia :


sobota, 13 sierpnia 2016

Kto da więcej !? Kto da więcej !?

























     Premier League 2016/2017 to jeden z najciekawiej zapowiadających się sezonów ostatnich kilku, może nawet kilkunastu lat. Już dziś siądziemy głęboko w fotelach, zapniemy pasy i wystartujemy. Główny wpływ na niesamowity hype i zainteresowanie zbliżającymi się rozgrywkami mają niewątpliwe transfery i roszady na stanowiskach menadżerskich. Pieniędzy w gabinetach angielskich prezesów nie brakowało nigdy - to fakt. Jednak tegoroczne okienko transferowe na Wyspach totalnie rozbiło bank.

    Zaczęło się na początku czerwca. Arsenal --> 40 mln Euro ---> Granit Xhaka.
W całej swojej historii Kanonierzy więcej zapłacili jedynie za Mesuta Ozila i Alexisa Sancheza.
 
    Po Euro zaczęła się już jazda na całego. City zrozumiało, że zatrudniając Guardiole są zobowiązani spełniać jego transferowe zachcianki i bez zastanowienia wyłożyli 50 mln Euro na Leroya Sane z Schalke, po czym dołożyli kolejne 55 mln Euro za Johna Stonesa z Evertonu. Czy to aby nie istne szaleństwo !? Ponad 100 mln za piłkarzy, którzy razem nie mają 15 występów w narodowych barwach, a licznik ich ligowych występów to 47 - Sane, 77- Stones. Jakże kontrastowo wyglądają przy tym dwa kolejne zakupy klubu z Etihad Stadium. Ilkay Gundogan i Nolito razem kosztowali 45 mln Euro. Manchester City, swoim transferami pokazuje więc, że w dzisiejszych czasach płaci się w głównej mierze za wiek, potencjał i możliwości dalszego rozwoju, niż za konkretną jakość piłkarską i doświadczenie na europejskich boiskach.

  Jurgen Klopp to trener, który w BVB pokazał jak ważna jest dla niego stabilność finansowa klubu. Taktyka transferowa Borussii Dortmund za czasów Kloppa to klasyczny przykład transakcji kupie tanio, sprzedam drogo. W Liverpoolu polu do popisu ma już o stokroć większe. Ciężko jednak zrozumieć 41.2 mln Euro wydane na Saido Mane oraz 27 mln Euro na Georginho Wijnalduma, spadkowicza z Newcastle. Dla porównania warto zaznaczyć, że wspomniany Mane przebija rekord transferowy niemieckiego giganta Bayernu Monachium, który najwięcej wydał na Javiego Martnieza w 2012 roku ( 40 mln Euro ). Gdyby więc Senegalczyk, mogący pochwalić się niesamowitym dorobkiem 22 goli w Premier League, przeszedł do klubu z Alianz Areny, za takie pieniądze jakie wyłożyli na niego ,,The Reds", stałby się najdroższym piłkarzem w historii Bayernu.. Nieprawdopodobne !

   Na dzień dzisiejszy kluby Premier League wydały 940 mln Euro ( 788 mln Dolarów ) bijąc poprzedni rekord największych wydatków w letnim okienku transferowym o blisko 100 mln Dolarów. Do zakończenia okienka pozostały jeszcze dwa tygodnie, więc wielce prawdopodobny jest fakt przekroczenia magicznej granicy 1 miliarda funtów. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że w Championship również nie zapomniano jak wydaję się pieniądze. Najlepszy przykład - Wolverhampton i 25 mln Euro za niejakiego Talisce z Benficy ( 35 meczy 10 goli ). Chłopak swoje 5 minut miał pokonując Manuela Neuera w ćwierćfinale LM. Strzelił Bayernowi ? To co, płacimy !




 Popularne i wszechobecne #Pogback, wiążące się z transferowym rekordem świata i powrotem Francuza do Manchesteru United za ponad 100 mln Euro, to tylko utwierdzenie tezy, że futbol to już nie tylko 22 ludzi biegających za piłką, ale przede wszystkim ogromny biznes, w którym rządzą prezesi, menadżerowie, a przede wszystkim euro, funty, dolary i inne waluty pieniądza.



   

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Odpadli, ale wstydu nie przynieśli

Zagłębie Sosnowiec - Lech Poznań (galeria 2)



     5 Kwietnia, wtorek godzina 18 00, słoneczne popołudnie, temperatura sięgająca 20 stopni Celsjusza... Idealne warunki by rozegrać rewanżowe spotkanie półfinału Pucharu Polski pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a Lechem Poznań. Miałem przyjemność osobiście obejrzeć ten mecz z trybun Stadionu Ludowego. Stadionu, który tamtego dnia zapełnił się do ostatniego miejsca. Dla mnie, był to również dzień niezwykły, ponieważ na własne oczy z odległości kilku metrów miałem przyjemność zobaczyć mojego ulubionego komentatora i dziennikarza sportowego, jakim był komentujący to spotkanie dla Polsatu Sport - Mateusz Borek.

     Mimo tego, że Zagłębie przegrało przy Bułgarskiej 0:1, komplet publiczności wierzył w odwrócenie losów dwumeczu i zakwalifikowanie się do wielkiego finału na Stadionie Narodowym, gdzie rywalem Zagłębia byłaby od lat zaprzyjaźniona z klubem warszawska Legia. Od samego początku czuć było atmosfere wielkiego piłkarskiego święta. Była to moja pierwsza wizyta na Ludowym, ale z racji rangi meczu uznałem ją jako mój priorytet na owe wtorkowe popołudnie. Podczas rozgrzewki miałem przyjemność podziwiać w akcji takich piłkarzy jak Karol Linetty, Gergo Lovrencsics, Łukasz Trałka czy Darko Jevtić, którzy przygotowywali się do meczu nieopodal miejsca na którym siedziałem.



    Pierwsza połowa to typowe piłkarskie ,,szachy" z obu stron. Zagłębie bało się otworzyć i zaryzykować utraty bramki, a Lech spokojnie kontrolował wynik. Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce już w drugiej minucie meczu, gdy wracający po kontuzji Sebastian Dudek, postraszył Burica strzałem z rzutu wolnego. Mimo to tempo meczu było naprawdę niezłe. Świetnie prezentował się szczególnie lewy obrońca gospodarzy - Żarko Udovicić. Serb, którego akcje widziałem z bardzo bliskiej odległości niemiłosiernie kręcił czy to Kędziorą czy Loverencsicsem. Wierzcie mi lub nie ale w tym chłopaku widać ogromny potencjał. Ciągle w gazie, atak-powrót, atak-powrót, świetnie ułożona lewa noga i bezproblemowe wygrywanie pojedynków jeden na jeden. Nie zdziwię się, jeżeli w przyszłym sezonie ujrzymy go w jednym z lepszych klubów Ekstraklasy.

    Druga połowa to kolejne próby podopiecznych Artura Derbina. Po każdej udanej akcji kibice wstawali i z całych sił dopingowali swoich piłkarzy. Atmosfera była świetna, stadion żył.. Aż do 70 minuty, kiedy wprowadzony chwilę wcześniej Karol Linetty przejął piłkę w środku pola, zagrał prostopadle do Gajosa a ten bez problemu pokonał Wojciecha Fabisiaka. Szkoda. Gdy wydawało się, że do ostatniej minuty będziemy świadkiem ataków Zagłębia i niepowtarzalnej atmosfery tworzonej przez prawie 8 tysięcy widzów, Gajos pogrzebał szanse beniaminka I ligi. Co prawda Sosnowiczanie doprowadzili do remisu za sprawą Paluchowskiego w 82 minucie, ale gol ten był jedynie honorowy.

   Wracając do atmosfery na stadionie, wielkie wrażenie zrobiła na mnie postawa kibiców gospodarzy. Ujrzenie skromnej ,,sektorówki" oraz odpalonych rac to widok, który zapamiętam na długo. Dzięki temu, że jeden z moich bliskich kolegów jest członkiem grupy ,,Ultras", dowiedziałem się, że owa oprawa to nic w porównaniu do tego co szykowali fanatyczni kibice ZS. Za sprawą służb policyjnych nie udało się wnieść na stadion ponad 200 kg pirotechniki, która używana w mądry i odpowiedzialny sposób, mogłaby stworzyć jeszcze lepsze widowisko.







poniedziałek, 14 marca 2016

,,Nigdy nie będziesz szedł sam"





    Odkąd Borussie Dortmund przejął Thomas Tuchel, ta znowu zaczęła grać niezwykle atrakcyjny dla oka, ale przede wszystkim skuteczny futbol. Futbol, jakiego brakowało u schyłku kadencji Jurgena Kloppa.
   Wczoraj BVB bez problemów rozprawiło się z FSV Mainz, jednak kibicie nie mieli ochoty do celebrowania bramek Reusa i Kagawy. Wszystko to przez tragedię jaka miała miejsce na trybunach Signal Iduna Park. Podczas pierwszej połowy spotkania jeden z kibiców żółto-czarnych zmarł na zawał serca.
    Kibicie drużyny Tuchela pokazali, że hasło z którym na co dzień się identyfikują ( ,,Echte Liebe" - ,,Prawdziwa Miłość") nie wzięło się z przypadku. Sympatycy klubu z Zagłębia Ruhry wykazali się niezwykłym szacunkiem, zaprzestając dopingu w drugiej połowie spotkania. To nie było jednak wszystko.. W doliczonym czasie gry jak i po ostatnim gwizdku prowadzącego ten mecz Dennisa Aytekina, 81 359 widzów odśpiewało słynne ,,You will never walk alone". Trzeba przyznać, że zrobili to w sposób wyjątkowy i zapierający dech w piersiach. Południowa trybuna, gdzie ponad 27 tysięcy najbardziej zagorzałych fanatyków BVB, utworzyła żółto-czarny mur i z całych sił oddawała hołd zmarłemu przyjacielowi..

 Sami zobaczcie, coś wspaniałego:





Kiedy idziesz poprzez burzę
Trzymaj głowę swą wysoko
I nie bój się ciemności...
Na końcu tej burzy
Jest złote niebo
I słodka, srebrna piosenka skowronka

Więc idź, poprzez wiatr
Więc idź, poprzez deszcz
Nawet gdy twoje marzenia zostaną zniszczone
i rozwiane...
Dalej krocz, dalej krocz
z nadzieją w swym sercu
Bo nigdy nie będziesz szedł sam
Nigdy nie będziesz szedł sam

    
   Słowa tej piosenki zawsze były,są i będą wyjątkowe. Nieważne czy odśpiewają je sympatycy Liverpoolu ( dla których piosenka ta jest oficjalnym hymnem klubu ), BVB, czy też innej drużyny.. W takich chwilach jak te, które zdarzyły się wczoraj w Dortmundzie, odśpiewanie tych słów to coś więcej niż oddanie hołdu zmarłemu, to pokazanie, ,,że nigdy nie będzie szedł sam". Nie istotne staje się wtedy, czy nadal przemierza po naszej planecie, czy spaceruje gdzieś tam po drugiej stronie... Zawsze będzie mieć wsparcie. 
                                                 

sobota, 12 marca 2016

To jeszcze Ligue 1 czy już Ligue PSG ?




   W angielskiej Premier League walka o tytuł mistrzowski pasjonuje każdego fana futbolu. Sensacyjnym liderem jest rewelacja sezonu - Leicester City, który przed każdym spotkaniem czuje na plecach oddech goniącego ich peletonu - Tottenhamu, Arsenalu i Manchesteru City. We Włoszech obserwujemy fantastyczny pojedynek dwóch ekip, objawienia sezonu - Napoli i obrońcy tytułu - Juventusu. Patrząc na postawę obu drużyn spodziewam się, że losy ,,Scudetto" rozstrzygną się dopiero w ostatnich kolejkach sezonu. Za naszą zachodnią granicą Borussia Dortmund nie daje za wygraną pewniakowi do tytuł jakim przed sezonem był oczywiście monachijski Bayern. Dortmundczycy zgarniając komplet punktów praktycznie tydzień w tydzień, zmuszają ekipę Guardioli do zachowania koncentracji aż do ostatnich gier. Co prawda w hiszpańskiej Primera Division, Barcelona odskoczyła rywalom z Madrytu na kolejno 8 i 12 punktów, jednak to i tak nic w porównaniu z tym co dzieje się we francuskiej Ligue 1..

  Wystarczy rzucić okiem na poniższy obrazek, by zrozumieć jak PSG odjechało całej lidze..


Wracając jeszcze na chwilę do topowych europejskich lig. Przewaga punktowa między liderem, a drugą drużyną prezentuje się następująco:

  • Anglia - 5 pkt
  • Hiszpania - 8 pkt
  • Niemcy - 5 pkt
  • Włochy - 3 pkt 

 Różnica PSG nad drugim AS Monaco wynosi 22 punkty.. DWADZIEŚCIA DWA !
To dokładnie tyle samo co 18ste ( znajdujące się w strefie spadkowej ) GFC Ajaccio traci do wicelidera z Monako.. Coś niebywałego ! Co więcej, jeśli Paris Saint Germain pokona jutro ostatnie w tabeli Troyes, zapewni sobie.. tak, to jest to nie pomyłka - Mistrzostwo Francji. Przewaga jaką osiągną wtedy piłkarze Laurenta Blanc'a pozwoli im przegrać wszystkie osiem ostatnich spotkań - nie tracąc pozycji lidera. W połowie Marca, na 8 kolejek przed końcem rozgrywek losy tytułu zostaną przesądzone, nie przypominamy sobie takiej sytuacji, nawet gdy sięgniemy myślami daleko wstecz.

  Dobrze wiemy jednak, że dla obrzydliwie bogatych właścicieli klubu ze stolicy Francji, mistrzostwo to po prostu najzwyklejszy obowiązek, który co rok trzeba spełnić. Odkąd w maju 2011 roku, katarscy szejkowie wykupili 70% akcji w klubie i wyłożyli gigantyczne pieniądze na zakup nowych zawodników, PSG zdominowało ligę. Tegoroczna patera będzie już czwartą z rzędu, więc tym razem w Paryżu liczą na coś więcej.. na sukces w Champions League. Po wyeliminowaniu Chelsea apetyty na Puchar Mistrzów wzrosły jeszcze bardziej. Zlatan Ibrahimovic i spółka mogą skupić się już wyłącznie na tych elitarnych rozgrywkach, choć nie odpuszczą na pewno Pucharu Francji i Pucharu Ligi, gdzie jak do tej pory dotarli kolejno do półfinału ( vs. Lorient ) i finału ( vs. Lille ).

  Tak jak cała drużyna PSG zdominowała swoje krajowe podwórko, tak i największa gwiazda ich zespołu - Zlatan Ibrahimovic zdominował indywidualne klasyfikacje. Z 23 trafieniami na koncie wyprzedza drugiego w zestawieniu najlepszych strzelców Michyiego Batshuayia o 10 goli. Jakby tego było mało jest również współliderem rankingu najlepszych asystentów. Zlatan jako jedyny zawodnik w całej lidze zaliczył ( charakterystyczne dla języka koszykarskiego ) ,,double-double", dorzucając do 23 trafień 10 asyst. Inny piłkarz, który najpewniej niedługo również będzie mógł pochwalić się takim osiągnięciem, jest jego kolega z zespołu, argentyński skrzydłowy - Angel Di Maria legitymujący się bilansem 9 goli , 10 asyst.

 Paryżanie dowodzeni przez Blanca stali się prawdziwym potworem, którego na francuskich boiska boi się każdy rywal. Bez znaczenia czy jest to wybitny kilka lat temu Lyon czy stacjonujące na Korsyce - Ajaccio. PSG, aby osiągnąć tak bardzo upragniony status drużyny wybitnej i najlepszej w Europie potrzebuje już tylko jednego - triumfu w Lidze Mistrzów. Słowo ,,tylko" nie oddaje jednak trudu jaki będą musieli przejść piłkarze z Paryża.. Chelsea to tylko przystanek, a na dalszej drodze czekają Real, Bayern i nieprawdopodobna w tym sezonie FC Barcelona.
 
Edit : Jak pieczętować tytuł, to właśnie w taki sposób.. Troyes 0:9 PSG :)

niedziela, 6 marca 2016

Tajemnica sukcesów Leicester City w dwóch słowach - N'Golo Kanté



  6 Marca 2016 roku.. Po 29 kolejkach najbardziej ekscytującej piłkarskiej ligi starego kontynentu na czele stawki z 5-punktową przewagą nad grupą pościgową znajduje się - Leicester City.. Drużyna, która rok temu w tym samym czasie okupowała dno tabeli, a najwierniejsi fajni zaczynali tracić nadzieję na utrzymanie.

  Wszystko zmieniło się jednak, gdy 13 Lipca 2015 roku, stery w klubie przejął 64 letni Włoch - Claudio Ranieri. Wszczepił on w piłkarzy wolę walki, wiarę w możliwość osiągnięcia sukcesów. Z grupy solidnych rzemieślników stworzył prawdziwy dream team, który kupił serca kibiców w Anglii jak i całym świecie.

  Wszyscy zachwycają się magicznym duetem, który co chwila rozmontowuję kolejną defensywę ligowych rywali. Ryiad Mahrez i Jamie Vardy to piłkarze, których już dziś możemy określić gwiazdami światowego futbolu. Bez tej dwójki sukces Lisów nie byłby możliwy - to oczywiste. Jednak uważam, że kluczową rolę w układance Ranieriego odgrywa urodzony 29 Marca 1991 w Paryżu, czarnoskóry defensywny pomocnik - N'Golo Kanté.

 Swoją dorosłą karierę Kanté rozpoczął w klubie US Boulogne gdzie przez dwa sezony rozegrał 38 spotkan na poziomie Ligue 2. Następnie przeniósł się do SM Cean, gdzie po roku gry na zapleczu, wywalczył wraz z drużyną awans do najwyższej klasy rozgrywkowej we Francji. Po świetny sezonie w Ligue 1 gdzie zagrał w 37 spotkaniach strzelając 2 bramki, zainteresował się nim angielski kopciuszek.

 3 sierpnia 2015 roku dołączył za niemała kwotę, bo około 8 milionów euro do drużyny z King Power Stadium. Tutaj jego kariera wprost eksplodowała! Kanté do tej pory rozegrał 28 meczów, spędzając na boisku 2220 minut. Zdominował on całą Premier League pod względem przechwytów piłki, notując średnio 4.1 czystych odbiorów na mecz. Notuje on 82% skutecznych podań, mimo że nigdy nie wybiera najprostszych rozwiązań, starając się przyspieszyć grę ryzykownym podaniem w kierunku napastników. Niewiarygodny jest fakt, że w tym mierzącym ledwie 169 cm wzrostu zawodniku drzemie taka energia. W każdym meczu oddaję on całe serce dla drużyny, walcząc, biegając i gryząc przysłowiową ,,trawę" przez pełne 90 minut. Bez niego środek pola Leicester mocno cierpi co było widać w meczu z West Bromwich Albion, w którym z powodu lekkiego urazu Kanté zagrać nie mógł.



 Francuz zawsze daje z siebie 100%, jednak ( co jeszcze bardziej podkreśla jego wybitność ) swoje najlepsze mecze zagrał nie z Watfordem, Crystal Palace czy Sunderlandem a z drużynami, z którymi Leicester bezpośrednio bije się o mistrzostwo.. Arsenalem, Manchesterem City. Eksperci i dziennikarze twierdzą, że tworzy on ,, jednoosobową linie pomocy", łatając wszystkie dziury, wyłuskując futbolówki rywalom i przechwytując wszystkie bezpańskie piłki w centralnej części boiska. Komentatorzy porównują go do wybitnego reprezentanta Francji, piłkarza londyńskiej Chelsea i madryckiego Realu - Claude Makélélé. Ten sam wzrost, podobna budowa ciała i poruszanie się po boisku.. Kanté ma wszystko by pójść w ślady swojego rodaka i przeżyć równie wspaniałą karierę jak on. 

 Licznik występów w reprezentacji Francji u N'Golo na razie wynosi 0. Jednak uważam, że swoją formą w przeciągu całego sezonu przekona do siebie Didier Deschampsa, a ten powoła go na Mistrzostwa Europy, których jak wiemy Francja jest gospodarzem. Druga linia francuzów utworzona z wysokiego, silnego Paula Pogby i niezwykle zwrotnego i nieustępliwego Kanté. Kto wie czy nie był by to klucz do sukcesu gospodarzy?

 Wybiegnijmy trochę w przyszłość.. mistrzostwo Anglii z Leicester City i sukces z reprezentacją Francji na Mistrzostwach Europy rozgrywanych na ich terenie. N'Golo Kanté w jeden sezon może osiągnąć coś, co przez ponad 20 lat pięknej kariery nie udało się chociażby Stevenowi Gerrardowi jak i wielu innym wybitnym piłkarzom.. Powodzenia N'Golo, tego Ci życzę !




poniedziałek, 22 lutego 2016

Monachijski szpital kontra rozpędzona ,,Stara Dama"
















       Kto wie, czy dla widocznego wyżej dżentelmena nie będzie to najtrudniejszy sprawdzian, odkąd w 2013 r objął stery w Bayernie Monachium. 1/8 Ligi Mistrzów i dwumecz z ubiegłorocznym finalistą tych rozgrywek - Juventusem Turyn.
   
      Powodów by tak twierdzić jest naprawdę sporo, a najważniejsze z nich to:
- forma turyńczyków  którzy pod wodzą Massimo Allegriego wygrali 13 meczów z rzędu ( ! ), zatrzymując się ostatnio w Bolonii, gdzie oszczędzając najważniejszych zawodników na potyczkę z Bayernem bezbramkowo zremisowali.
-prawdziwy szpital w Bayernie. Rozczłonkowana jest szczególnie formacja obronna monachiujczyków. Niezdolni do gry są: Jerome Boateng, Javi Martinez, Holger Badstuber. Do treningu powoli wraca Mehdi Benatia, jednak jego występ w pierwszym spotkaniu w Turynie jest mało prawdopodobny. Guardiole cieszyć może jedynie fakt, że do składu pomału wracają Franck Ribery i Mario Gotze, jednak po tak długim rozbracie z futbolem, nie będą oni raczej brani pod uwagę przy ustalaniu podstawowej jedenastki.

     Jutrzejszy mecz oraz rewanż tydzień później na Alianz Arena, to prawdziwy sprawdzian dla Pepa i jego drużyny. Bayern mistrzostwo Niemiec ma już praktycznie zapewnione, bez problemów pokonuje kolejnych rywali w drodze do finału krajowego pucharu, jednak to sukces w Champions League jest dla klubu priorytetem. Szczęście w losowaniu Bayernowi, lekko mówiąc - nie dopisało. Podczas gdy Manchester City ( przyszły klub Guardioli ) mierzy się z Dynamem Kijów, Real pokonuję pozbawioną błysku AS Romę, mistrz Niemiec mierzy się z bijącą się o kolejne ,,Scudetto" z Napoli - ,,Starą Damą".

     Zestawienie linii defensywnej, to główny powód nocnych zmartwień byłego trenera Barcelony. Czwórka stoperów na których Pep zawsze mógł polegać, zamiast treningów z zespołem, przechodzi rehabilitacje w lekarskich gabinetach. Sprowadzony na ostanią chwilę podczas zimowego okienka transferowego Serdar Tasci, nie przekonał podczas ostatniej ligowej potyczki z Darmstadt, pozwalając Sandro Wagnerowi bezkarnie umieścić piłkę w siatce Manuela Neuera. Jeżeli więc Tasci nie potrafi upilnować w polu karnym napastnika beniaminka Bundesligi, to jak ma poradzić sobie z kryciem Mandzukica, Moraty, rewelacyjnego w tym sezonie Dybaly czy Paula Pogby, ?

     Być może receptą Pepa na wspomniane problemy będzie młodziutki, 21 letni młodzieżowy reprezentant Niemiec - Josuha Kimmich, który z defensywnego pomocnika został przekwalifikowany na środkowego obrońcę i radzi sobie lepiej niż dobrze. Hiszpański trener na każdym kroku chwali młodziana za spokój, rozwagę i dojrzałość w grze. To że Pep uwielbia eksperymentować i zadziwiać swoimi pomysłami taktycznymi cały futbolowy świat wie każdy kibic, który chodź trochę interesuje się europejską piłką. O defensywnych problemach Bayernu najlepiej świadczy fakt, że 14 lutego na ligowy mecz przeciwko Augsburgowi ( wygranego przez Bayern 3:1 ) Guardiola wystawił czwórkę obrońców, których średnia wzrostu wyniosła uwaga.... 174,5 cm !!
Od prawej : Lahm( 170 cm) - Kimmich ( 176 cm ) - Alaba ( 180 cm ) - Bernat ( 172 cm ).

    Proste i logiczne wydaje się więc, że Juventus swoje szanse powinien upatrywać przede wszystkim w stałych fragmentach gry. Obecność w składzie rosłych i silnych zawodników takich jak chociażby: Bonucci, Barzagli czy Pogba daje Włochom ogromną przewagę w tym elemencie gry.
    Bayern natomiast powinien za wszelką cenę starać się aby piłka znajdowała się możliwie jak najdalej od ich pola karnego. Gwarantować powinni to środkowi pomocnicy Vidal lub Xabi Alonso. Jeżeli ofensywny kwartet Bayernu : Lewandowski, Muller, Costa i Robben zagra na swoim maksymalnym poziomie to nie straszna im żadna, nawet najszczelniejsza włoska defensywa z Buffonem w bramce.

   Starcie mistrza Niemiec z mistrzem Włoch to niewątpliwie najciekawszy i najbardziej wyrównany dwumecz ze wszystkich jakie zobaczymy w 1/8 Champion League. Czy Guardiola zda najtrudniejszy egzamin odkąd jest w Monachium ? Czy może Allegri wraz ze swoją drużyną wybiją katalończykowi z głowy marzenia o triumfie w najbardziej prestiżowych piłkarskich rozgrywkach ?
  Tego dowiemy się oglądając 23.02 mecz w Turynie oraz 16.03 rewanż w Bawarii, miejmy nadzieję wspaniałą batalie o awans, która zaspokoi każdego, nawet najbardziej wybrednego fana futbolu.

środa, 17 lutego 2016

2016 - VIVE LA POLONGE


  Euro 2016 we Francji, to niewątpliwie najważniejsze wydarzenie piłkarskiego roku w Polsce jak i w całej futbolowej Europie. Po wspaniałych, pełnych emocji i dramaturgii eliminacjach, Polacy zapewnili sobie bilety na francuski turniej. Drugie miejsce w grupie, zaledwie jeden punkt za Niemcami, najwięcej strzelonych goli ( 33 ), obecność w składzie najlepszego strzelca eliminacji, do tego świetna atmosfera i kolektyw jaki tworzy drużyna, to wszystko sprawiło, że z ogromną niecierpliwością i dużymi nadziejami czekamy na czerwiec !

 12.12.2015 tego dnia poznaliśmy swoich grupowych rywali. Ponowne spotkanie z Mistrzami Świata - Niemcami, ponadto nieobliczalni Ukraińcy i niżej notowani Irlandczycy z Północy. Biorąc pod uwagę, że z grupy mogą wyjść 3 drużyny, w kraju zaczęto uważać iż awans do 1/8 jest absolutnym minimum jaki musi wykonać Adam Nawałka i jego podopieczni. I słusznie !! Mamy drużynę , mamy potencjał, kiedy jak nie teraz ? Medialne pompowanie przysłowiowego ,,balonika", wywieranie na piłkarzy presji to coś z czym będziemy mieli do czynienia przez najbliższe ponad 3 miesiące, ale mamy kadrę profesjonalistów przez duże ,,P", którzy , mam nadzieję, presję tą udźwigną i nie przyniosą wstydu :)

 Mistrzostwa we Francji będą wyjątkowe i nowatorskie, ponieważ wystąpią na nich aż 24 drużyny, w tym ( nic nie ujmując tym reprezentacjom ) , takie piłkarskie ,,potęgi" jak : Albania, Irlandia Północna, Rumunia czy Węgry. Pamiętacie jak 2 lata temu podczas mundialu w słonecznej Brazylii wszyscy w roli ,,czarnego konia" stawiali Belgów ? Ci doszli do ćwierćfinału, ulegając tam przyszłym finalistą - Argentyńczykom. Dzisiaj, moim zdaniem Belgia to jeden z kandydatów do medali na francuskim czempionacie. Mają oni niesamowitą pakę i młodego trenera, który świetnie to poukładał. Ich gracze stanowią o sile drużyn angielskiej Premier League ( Kompany, De Bruyne - City, Hazard, Courtois - Chelsea, Lukaku - Everton, Dembele, Chadli , Alderweireld - Tottenham ) długo by wymieniać świetnych Belgów grających w innych topowych ligach Europy.

 Polska nie ma jeszcze aż tylu zawodników klasy światowej - to fakt. Uważam jednak, że to właśnie nas trzeba stawiać w roli czarnego konia Euro 2016. Selekcjoner Nawałka dobrał sobie grupę 20 kilku zawodników, których obdarzył ogromnym zaufaniem, a Ci odpłacili mu się świetną grą w eliminacjach. Wielu z nas dziwi się co w tej kadrze robią tacy zawodnicy jak Cionek, Peszko czy Sebastian Mila. Pamiętajmy jednak, że to strzał Sławka zapewnił nam jakże istotny punkt w Dublinie, a o drugiej reprezentacyjnej młodości Mili, powiedziano już chyba wszystko. Selekcjoner im ufa i wierzy że na turniej we Francji zbudują odpowiednią formę, nawet poprzez występy w gdańskiej Lechii.

Świeża, młoda krew. Dawno nikt nie miał takiego wejścia do kadry jak skrzydłowy Cracovii - Bartosz Kapustka. Chłopak oprócz boiskowych umiejętności pokazał również coś, co jest  mega ważne w dzisiejszej piłce - opanowanie i chłodną głowę. W styczniu na stole w siedzibie Cracovii leżała konkretna oferta od tureckiego Galatasaray , ale Bartek wiedział, że na tą chwilę regularna gra i zdobywanie bramek na polskich boiskach jest ważniejsze od tureckich pieniędzy i prawdopodobnie podgrzewania ławki rezerwowych bądź trybun.
Piotr Zieliński na dzień dzisiejszy jest podstawowym zawodnikiem włoskiego Empoli i jednym z piłkarzy od których trener rozpoczyna ustalanie podstawowej jedenastki. W zimie mówiło się o konkretnych zapytania ze strony Liverpoolu , a dobrze wiemy ze Klopp jak nikt inny potrafi zauważyć w zawodniku potencjał do gry na najwyższym poziomie. Jeżeli nic się nie zmieni, to kto wie czy to własnie nie Zieliński będzie najlepszym partnerem do środka pola dla Grześka Krychowiaka, pełniąc role pomocnika łączącego zadania defensywne z ofensywnymi. W dzisiejszej piłce właśnie tacy gracze , rozkładający siły 50/50 są bardzo cenieni i potrzebni.

Weterani i zawodnicy doświadczeni na których opiera się reprezentacja to Ci, o których formę martwić się nie musimy. Fabiański/Szczęsny, Glik, Piszczek, Krychowiak, coraz mocniej pukający do tej grupy Grosicki i Milik , Błaszczykowski , który jeżeli wywalczy miejsce w Fiorentinie będzie niesamowicie istotnym zawodnikiem. To właśnie oni, powinni w trudnych momentach pociągnąć zespół i dać ,,power" innym. I wreszcie on, nasz jedyny, niepowtarzalny kapitan - Robert Lewandowski ! Na 10 bramek Bayernu Monachium w 2016 r Robert zdobył UWAGA ! OSIEM !. Wydaje się więc, że lepszym stwierdzeniem byłoby, że NIE ZDOBYŁ dwóch. Módlmy się więc wszyscy o zdrowie Roberta, bo tego, że zagra on wspaniały turniej i będzie liderem biało-czerwonych możemy być pewni w 100%.
Nie bójmy się wierzyć, nie bójmy się marzyć, wyjdziemy z grupy a potem.... a potem niech się dzieje co chce ! Mamy piłkarzy, mamy trenera, mamy DRUŻYNĘ ! To może być wspaniały rok dla polskiej piłki :)

Tomasz Bury